Krótkoterminowi, bez abonamentu, tinderowi ludzie.

Podpisujemy umowy krótkoterminowe. Bierzemy telefony na kartę zamiast na abonament. Wynajmujemy mieszkania. Mówimy „spróbuję”. Kiedy ktoś pyta o podjęcie decyzji nie potrafimy się zdeklarować. Nie umiemy w „na pewno”.

Obserwuję sobie ludzi i widzę, że w większości są tacy jak te czasy. Krótkoterminowi. Bez abonamentu. Bez zobowiązań. Bez deklaracji. Chętni na profity. Niechętni na rzeczywistość. Tinderowi. W ONSach i FBWach.

Czasem zastanawiam się co zmieniają te słowa deklaracje. Jeżeli dwoje ludzi się ze sobą spotyka to co się zmieni między nimi, kiedy powiedzą: „tak, jesteśmy razem”? Nie zamykają się wtedy wszystkie drzwi na świecie. Nie przestają być sobą. Nie zostaje im nic obcięte. Wszystko jest nadal takie samo tylko nazwane. A to nazwanie może zmienić dużo na dobre. Trust me. Czy właśnie ta niepewność i nienazwanie często doprowadzają do końca relacji? Bo człowiek jest ciągle na posterunku, ciągle czujny, ciągle w stresie o tą wspólną przyszłość. I na każdy gest reaguje nerwowo. A potem już jest tak zmęczony tym polowaniem, że zwyczajnie odpuszcza.

Od czasów Facebooka i statusu „to skomplikowane” wszyscy nagle zaczęli być w trudnych relacjach. Są w otwartych związkach. Tłumaczą się byłymi relacjami, które ich pokrzywdziły. Tylko prawda jest taka, że każdego coś kiedyś pokrzywdziło. Każdy miał jakieś popieprzone akcje w dzieciństwie. Albo ma jakieś „daddy issues”. Co z tego? Czy całe życie będziemy bazować na relacjach z przeszłości?

Jestem Dziewczyną trochę staromodną, trochę wyluzowaną, trochę wyemancypowaną, trochę wyzwoloną, trochę klasyczną. Weszłam i wyszłam z wielu relacji. Te z ostatnich lat w większości jednak kończyły się szybciej niż zaczynały, bo bazowały na „I make no promises, I can’t do golden rings, but I’ll give you everything tonight.” Słyszałam „może spróbujmy”, kiedy to słowo od razu zakładało, że próba się nie uda. Słyszałam „chciałbym, ale wiesz, muszę poukładać sprawy”. Słyszałam „jesteś super, chętnie bym Cię wziął do łóżka, ale wiesz, nie jestem typem gościa do życia”.

Kiedyś sprawy załatwiało się jednym zdaniem: chcesz ze mną chodzić? I wszyscy potem wiedzieli na podwórku, że ze sobą chodzicie. Sytuacja była jasna i klarowna. Potem ludzie się zaręczali, brali śluby i wszystko było dookreślone. Teraz, mam wrażenie, że ten moment, kiedy ktoś mówi do drugiej osoby „nikogo na świecie poza Tobą nie chce i jesteś tylko dla mnie, a ja dla Ciebie” jest nieosiągalny.

I tak stoimy jedną nogą w tych relacjach. Zostawiamy furtki. Mówimy „daj spokój Stary, z nią to nic poważnego, tak się tylko umawiamy”. Nie umiemy w odpowiedzialność za siebie i drugiego człowieka.

Posts created 6

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Related Posts

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

Back To Top