Czy samodzielna Mama to nieszczęśliwa Mama?

Samotna matka. Jedyny obraz jaki rysuje mi się w głowie, kiedy słyszę te dwa wyrazy połączone ze sobą to zniszczona, smutna kobieta w podomce. Z petem w ustach. W jakiejś małej klitce w blokowisku. Dziecko u nogi, ona przy garach. Stereotyp, wiem. Taki obraz zakorzeniono mi w dzieciństwie i z takim obrazem walczę i walczyć będę.

Jestem dzieckiem wychowanym przez samotną matkę. Sama jestem samodzielną mamą i nigdy inaczej siebie nie nazwę. Nasze światy – mój i mojej mamy dzieli nie tylko czas, ale totalnie inne podejście. Z tego co opowiadała mi moja mama w latach osiemdziesiątych samotne matki nie były tak często spotykane jak teraz. Ich sytuacja to był pewnego rodzaju wstyd, że im się nie udało, że nie mają partnera. Dlatego często łączyły się w pary tylko po to, żeby samotnymi matkami nie być. Moja mama, mimo że nigdy nie zdecydowała się na związek – swoją sytuację uczyniła męką. Kiedy obserwuję ją i jej podejście (mimo że doceniam trud jaki włożyła w wychowanie mnie) widzę ofiarę. A ja nigdy nie chcę być ofiarą.

Dzisiaj spotykam wiele samodzielnych mam, które odchodzą od mężczyzn i decydują się na pozostanie singielkami, budują swoją wartość, zakładają firmy, rozwijają się i za grosz nie ma w nich cierpiętnictwa. To są dla mnie mamy singielki, szczęśliwe, spełnione, silne i pewne siebie. Tak widzę siebie, bo wierzę że życie „single mom” może być barwne i wspaniałe.

Dlaczego nigdy nie nazwę się samotną matką? Bo nie czuję się samotna. Mam przyjaciół, znajomych, rodzinę i przede wszystkim – najważniejszą osobę w moim życiu – córkę. Nigdy nie było we mnie poczucia, że muszę się dla niej poświęcić, zrezygnować z siebie. Jesteśmy równie ważne i nasze potrzeby są jednakowo istotne. Nie czuję, że z czegoś rezygnuję w życiu dla niej. Jesteśmy w tej naszej sytuacji jak “partners in crime”, ręka w rękę, razem.

Od sześciu lat uczymy się na żywym organizmie jak pogodzić te nasze dwa światy. Mój – aktywnej 33-latki, która nie umie nie robić nic i jej – prawie 8-letniej dziewczynki, która ma silny charakter i próbuje wiele spraw przeforsować na swoją stronę. To jest sytuacja wymagająca wielu kompromisów, ale z obu stron, a nie tylko z mojej.

Kiedy byłam nastolatką z uwielbieniem oglądałam serial “Gilmore Girls”, gdzie matka i córka były przyjaciółkami prowadzącymi wielogodzinne dyskusje, pijącymi razem kawę, oglądającymi filmy i czytającymi książki. Jedna drugiej była wsparciem. Tak właśnie widzę za kilka lat siebie i Baśkę i na taką relację pracujemy od lat obie. Od zawsze traktuję ją jako partnera do rozmowy. Tłumaczę jej jak działają na mnie jej krzywdzące, powiedziane w emocjach słowa i jak się cieszę z czasu, który mogę z nią spędzić. Ona w rewanżu mówi, że coś co powiedziałam sprawiło jej przykrość, albo, że cieszy się, że zrobimy sobie fajny, babski dzień.

Jak patrzę z boku na tę naszą relację to jest to związek z obopólnymi korzyściami. Ja jej czegoś uczę, a ona pokazuje mi inną perspektywę, której jako dorosła osoba już nie wyłapuję. Ona uczy mnie cierpliwości, ja staram się jej przekazywać dobre nawyki i zasady. Pokazuję jej swoje pasje, a ona rozwija swoje własne, którymi stara się zainteresować mnie. Kiedy ona chce spędzić aktywnie czas, a ja mam ochotę na książkę to chodzimy w miejsca, gdzie Basia szaleje, a ja mam kącik do czytania. Jeździmy razem na deskach. W tygodniu umawiamy się, że w weekend wyskoczymy na randkę na ciastko do kawiarni albo do kina.

Jeżeli ktoś mnie zapyta z kim chciałabym coś zrobić to ona jest pierwsza w moich myślach. Ona jest moim ulubionym człowiekiem z którym każdy czas jest jakościowo wspaniały – zarówno ten, kiedy pakujemy się w pociąg i jedziemy do Krakowa, jak i ten kiedy leżymy na kanapie, oglądamy bajki i drapiemy się na zmianę po głowie.

Czy samodzielna mama może być zatem szczęśliwa? Tak. Oczywiście są trudne momenty. Chwile, kiedy odnosi się wrażenie, że się stanęło pod ścianą. Albo kiedy trzeba pogodzić wiele spraw, a przemawia przez nas zwyczajny egoizm. W takich chwilach jest trudniej, ale żadna inna relacja w moim życiu nie dała mi tyle szczęścia co ta. Żadna nie nauczyła mnie tak dużo i nie dała mi tyle wiary we własne siły. Samodzielna mama może być silna, uśmiechnięta i zadowolona ze swojego życia. Szczerze wierzę w to, że każda mama, która zostaje sama może przekuć tę sytuację w coś dobrego i każdej samodzielnej mamie powiem – zobaczysz, jeszcze będzie tak pięknie, że sama nie będziesz mogła w to uwierzyć!

Tekst ukazał się na łamach iamwoman.pl

Posts created 6

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Related Posts

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

Back To Top